HISTORIA RZUCEWA

 

Rzucewo to prastara osada rybacka leżąca na puckiej kępie. Już 2500 lat p.n.e. nad brzegiem Zatoki Puckiej mieszkała ludność zajmująca się łowiectwem i rybołówstwem wzdłuż Zatoki Gdańskiej i brzegów Sambii. W młodszej epoce kamiennej na zboczach wzgórz nadmorskich żyli ludzie, którzy mieszkali w kwadratowych i prostokątnych budynkach o konstrukcji słupowej i zrębowej. Mieszkano tutaj długo, gdyż archeologowie badający tą osadę odkrywają warstwy kulturowe dochodzące dziś jeszcze do półtora metra grubości. Miejscowa ludność zajmowała się nie tylko łowiectwem i zbieractwem, ale również uprawą roli i hodowlą zwierząt. W epoce neolitu domestykacją objęta była świnia, ale również bydło, kozy jak i konie. Nieodłącznym towarzyszem polowań myśliwych był pies. W neolitycznej kulturze rzucewskiej potrafiono wytwarzać harpuny kościane służące do polowań na morświny, morsy i foki grenlandzkie. Na uwagę zasługują kamienne ciosła - złóbce, mające zastosowanie do drążenia łodzi dłubanych - jedndrewek.

 

Ekspozycja kamieni szlifierskich pochodzących z osady w Rzucewie

 

Rysunek naczynia zasobowego z Rzucewa

 

Niewiele wiemy o mieszkańcach Rzucewa w okresie wczesnego średniowiecza. Wieś na kartach dokumentów pojawia się dopiero w XII wieku jako własność książęca.
Po zajęciu w 1308 roku Pomorza Gdańskiego przez zakon krzyżacki Rzucewo podlega komturowi gdańskiemu.
Po drugim pokoju toruńskim Rzucewo staje się osadą rycerską leżącą w Prusach Królewskich. Z rycerskiego posiadania dobra rzucewskie około 1590 roku przechodzą na okres trzech pokoleń we władanie magnackiego rodu Wejherów.
Na rzucewskiej skarpie syn Ernesta, Jan Wejher wybudował modrzewiowy dwór na podbudowie kamiennej, który przetrwał aż do początków XIX wieku, kiedy został spalony przez żołnierzy napoleońskich szykujących się do inwazji na Rosję. Ostatnim właścicielem Rzucewa z rodu Wejherów był założyciel miasta Wejherowa, wojewoda malborski Jakub. Drugą jego żoną była księżna Radziwiłłówna. Drogą dziedziczenia nadmorskie włości przejmuje Książe Michał Radziwiłł, żonaty z siostrą hetmana Jana Sobieskiego, Katarzyną. W 1685 roku król Jan III Sobieski staje się właścicielem dóbr rzucewskich. Król w Wejherowskim Dworze przebywał tylko raz, we wrześniu 1677 roku, podobnie, jak jego żona, królowa Marysieńka, która częściej odwiedzała Rzucewo po śmierci swego męża. Od Sobieskich zakupił dobra rzucewsko - sławutowsko - wejherowskie w 1720 roku hr. Piotr Przebendowski, który w końcu życia przepisał je synowi Ignacemu, kawalerowi orderu św. Stanisława i staroście puckiemu. Z inicjatywy światłego i postępowego hr. Ignacego i jego matki Urszuli powstała w 1757 roku fundacja, która "ma trwać po wieczne czasy". Fundacja rozpoczęła działalność w 1758 roku przyznając stypendia dziesięciu uczniom, po czterech z rodzin chłopskich i mieszczańskich. Pozostałe dwa stypendia przeznaczono dla chłopców pochodzenia szlacheckiego. Fundacja Przebendowskich rzeczywiście swą działalność prowadziła aż "po wieczne czasy", czyli do wybuchu II wojny światowej. Należy zaznaczyć, iż akt fundacyjny przywiązał dużą wagę do pielęgnacji mowy ojczystej i znajomości prawa ojczystego. Ignacy Przebendowski, po zgonie matki i pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej wyjeżdża do Warszawy, a rozległy majątek przekazuje kuzynowi Józefowi Przebendowskiemu, by potem sprzedać go baronowi Aleksandrowi Gibsone, rezydentowi angielskiemu w Gdańsku. Baron zasłynął wydaniem postępowego wilkierza, czyli przepisów prawnych i postanowień wiejskich skierowanych do sołtysów, administratorów, ekonomów, leśniczych i stróżów leśnych. Angielski rezydent dużo inwestował, próbował wprowadzić w rzucewskim majątku nowatorskie metody uprawy roli, sprawdził nowe maszyny rolnicze. Poniesione nakłady się nie zwróciły i Gibsone w 1790 roku sprzedaje posiadłość spokrewnionemu z nim hr. Ottonowi Keyserlingkowi. Po śmierci hrabiego Ottona w 1827 roku spadkobiercy podzielili dobra: rzucewsko - sławotuwskie przeszły wraz z posagiem córki Emmy Gertrudy w ręce rodziny Belowów, pochodzących z Pomorza Zachodniego, wejherowskie pozostały po mieczu w rodzinie von Keyserlingków. Tak pozostało po rok 1945.

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkic sytuacyjny strefy nadmorskiej

 

Fragment linii brzegowej w okolicy Osłonina (gmina Puck), z widokiem na Cypel Rzucewski

 

W sąsiedztwie zniszczonego Dworu Wejherów na zlecenie Gustawa Fryderyka Eugena von Belowa i jego małżonki Emmy Gertrudy zostaje wzniesiony po 1840 roku okazały neogotycki pałac w stylu Tudorów. Nad wejściem do pałacu w ceramicznym tympanonie znajdują się herby fundatorów: kartusz Belowów i Keyserlingków oraz data ukończenia budowy 1845. Do wnętrza rezydencji prowadzi reprezentacyjna sień o sklepieniu sieciowym. W zwornikach znajdowały się do początku lat 80-tych ceramiczne tarcze herbowe rodów spokrewnionych z właścicielami dóbr rzucewsko-sławutowskich. W czasie restauracji obiektu przez spółkę "Kaszub" odtworzono część tarcz herbowych oraz zrekonstruowano dwa ceramiczne kominki z żeliwnymi drzwiczkami (oryginalne przechowywane w magazynie pobliskiego Zespołu Szkół Rolniczych zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach). Z sieni na lewo prowadzą duże neogotyckie drzwi do dwóch niewielkich pomieszczeń bibliotecznych o sklepieniach sieciowych. W bibliotece znajdował się znaczący zbiór dramatów i powieści klasycznej literatury niemieckiej, tomy z dziedziny historii, dyplomacji i rolnictwa. Księgozbiór pałacowy po II wojnie światowej został rozproszony, a pozostałą jego część według mieszkańców spalono pod koniec lat czterdziestych na polecenie ówczesnych władz. Z hollu idąc w prawo trafiamy do obszernej sali balowej, której strop zdobiony był sztukateryjnymi motywami roślinnymi. Jak wskazuje nazwa sala ta służyła do organizowania spotkań towarzyskich, ważnych uroczystości rodzinnych, bali, rautów i bankietów. Obecnie mocno zmieniona, zdobiona podwieszonym rzeźbionym w stylu tudoriańskim sufitem służy jako elegancka restauracja hotelowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Król Jan III Sobieski

Brzeg klifowy Zatoki Puckiej w okolicy Osłonina

 

Dzisiaj, gdy pomieszczenia mieszkalne i reprezentacyjne zajmuje Hotel "Zamek Jan III Sobieski" przestrzeń wewnętrzna "Zamku...", ciągi komunikacyjne, charakter wnętrz i ich wystrój uległ daleko idącym zmianom. Tylko schody wiodące na piętro i wielkie drzwi wejściowe skrzypią jak dawniej, gdy żyli w nim hrabiowie.
Wyposażenie wnętrz pałacowych zharmonizowane było ze stylem architektonicznym budowli. Komnaty wyposażone były w ciężkie, dębowe neogotyckie meble zdobione płaskorzeźbami mikołajka nadmorskiego i tarczami rodowymi właścicieli.
Projektantem tej wspaniałej budowli był architekt nadworny króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, August Fryderyk Stuler. Gdy nowy pałac stał w całej swej okazałości do Rzucewa przybył nowy król pruski, było to w lipcu 1851 roku. Przypłynął okrętem z Królewca, by przypatrywać się całkowitemu zaćmieniu słońca, które stąd najlepiej było widoczne w całych Prusach Zachodnich. Pobyt władcy Prus uświęcały ludowe występy z wykonaniem polskich i kaszubskich pieśni kościelnych. Śpiew ludu kaszubskiego był tak piękny, że oczarowany Fryderyk Wilhelm IV zdjął kapelusz, podszedł do mieszkańców i dziękował za wzruszające i piękne melodie.
Wyryte sentencje na starych kielichach pałacowych wskazują, iż mieszkańcy pałacu kochali wszystkie stworzenia "żyjące wśród zieleni", które były bliskie ich sercom. Inny z napisów głosił "Przekazuję Tobie moje spojrzenie, przekazuje Tobie siebie". Z tych dwu przykładów możemy wnioskować, że hrabiowska rodzina kultywowała piękno nieskażonej cywilizacją przyrody, wolność, sprawiedliwość i miłość rodzinną.
W sąsiedztwie pałacu funkcjonował duży folwark.
Ostatnimi właścicielami dóbr byli hrabiowie: Henny i Gustaw von Below. Hrabina Henny pochodziła ze starego osiadłego na Pomorzu Zachodnim rodu Quistorp. Wywodził on swe pochodzenie od wojowniczych, skandynawskich Wikingów.
Gustaw von Below biegle władał kilkoma językami, w tym również polskim, był wszechstronnie wykształcony. Zarządzanie majątkiem pozostawił żonie, która nadzorowała prowadzenie ksiąg, decydowała o zatrudnieniu i nowych przedsięwzięciach gospodarczych. Hrabia pod koniec życia chętnie przebywał w sosnowym lesie w pobliżu pałacu, w drewnianym myśliwskim domku. Zmarł w drugim roku kolejnej wojny światowej. Pochowano go w Sławutówku na leśnym pagórku wśród sosen by mogły tak jak za życia, przychodzić do niego dziki, sarny i jelenie.

 

Pałac - hotel "Zamek Jan III Sobieski"


Henny von Below w Sławutówku pozostała do końca wojny. Tam zastali ją Rosjanie, ukrytą w pałacowej piwnicy. Zwycięzcy osiemdziesięciopięcioletnią staruszkę wyprowadzili na łąkę i tam zastrzelili. Miejscowi Kaszubi zwłoki energicznej, przedsiębiorczej i dobrej hrabiny złożyli do grobu obok męża, na skraju sławutowskiego lasu.
Rzucewo we wspomnieniach ostatniego zarządcy majątku Belowów, hr. Albrechta von Krockowa była to: " pięknie położona osada rolniczo-rybacka, z kilkoma przysiółkami, młynem i placem składowym drewna... We wsi poza rolnictwem kwitło pszczelarstwo, pasieki znajdowały się przy każdej zagrodzie, a miód powszechnie zastępował cukier ".
Pałac otoczony jest starym, mającym tajemniczą i bogatą historię parkiem założonym według podań ludowych przez króla Jana III Sobieskiego. Do połowy lat 50 rosły w nim dwa ogromne sędziwe drzewa. Mniejsze z nich to lipa "Marysieńka", o fantazyjnie powyginanym pniu, wtulona w rozłożysty potężny buk "Jan". Drzewa, symbole wielkiej miłości pary królewskiej zwaliły się podczas wichury w 1956 roku. Romantyczny, rozległy, krajobrazowy park ciągnie się wzdłuż Zatoki Puckiej. Rosną w nim po dzień dzisiejszy liczne okazy starodrzewu: dwa platanowce klonolistne, egzotyczne kasztanowce, sosny wejmutki oraz liczne lipy, dęby i graby. Romantyczny park to miejsce do spacerów, samotności, ciszy i zadumy. Na jego skraju nieopodal morskiego brzegu, wśród strzelistych buków, znajduje się zrujnowane mauzoleum rodowe hr. von Below. Miejsce to niezwykłe; teren wznosi się, załamuje, opada i znów wznosi, skąd rozlega się widok na błękit wód Bałtyku, dawne rozległe dobra hrabiowskie, gdzie ma się poczucie wolności i nieskończoności.
Od rzucewskiego parku w kierunku Osłonina ciągnie się monumentalna aleja lipowa nazywana potocznie " Aleją Sobieskiego ". Jest ona obok alei w Krzeszowicach najpiękniejszą w Polsce. Rośnie w niej jeszcze ponad dwieście kilkusetletnich lip. Bernard Chrzanowski aleję w latach trzydziestych XX wieku opisywał w ten sposób: "Środkowa droga dla wozów obramowana pasami murawy; na nich lipy; za niemi po obydwu stronach szerokie ganki dla pieszych, odgrodzone od pola obszernymi trawiastymi miedzami; na nich znowu lipy. Cztery, więc ich szeregi. Najstarsze o pniach obwodu pięciu do sześciu metrów na wysokości metra od ziemi".
Wraz z końcem II wojny światowej na północy Kaszub nastąpił kres epoki hrabiów i baronów. Pozostał mieszkający tu od niepamiętnych czasów lud kochający morze, ziemię i katolicką wiarę - Kaszubi.
 


opracował : mgr Tadeusz Piłat
wykaz literatury wykorzystanej do opracowania w zasobach szkolnych

 

 

• Strona główna • Dojazd • Galeria • Historia • Oferta • Okolice • Linki •